piątek, 12 października 2012

Notes

Witajcie.
Dziś dość krótka notka, ponieważ pewna sytuacja która miała miejsce kilka dni temu nie pozwala mi na głębsze rozważania...



Z pod moich rąk wykluł się dzisiaj mały notesik na przepisy kulinarne, które w moim mniemaniu warto mieć zebrane w jedną całość.

Czasami odwiedzając moją siostrę, która uwielbia gotować (www.bykawo.blogspot.com), nie mam na czym zapisywać sposobu przyrządzania pyszności, które akurat nam serwuje, dlatego też wpadłam na taki a nie inny pomysł i powstał notes :)


A może to był jakiś sposób odreagowania i dlatego wzięłam się do roboty. Powiedzmy.









Żegnam się dzisiaj piosenką, która co roku w październiku przywołuje wszystkie wspomnienia.



wtorek, 9 października 2012

Scrapbooking/cardmaking :)

Dlaczego nagle scrapbooking...?
Od dawna śledziłam prace innych, które powstawały właśnie z wykorzystaniem tej techniki jednak byłam bierną fanką tego typu ozdabiania aż do dnia dzisiejszego. Zaczęło się od wspaniałej myśli, którą zamierzałam wcielić w życie już rok temu, mianowicie dotyczy ona kartek świątecznych, którymi chciałam obdarować najbliższych. Jak się szybko okazało, nie miałam zielonego pojęcia jak się za to zabrać, a w dodatku zbliżająca się wielkimi krokami sesja z 4 egzaminami na czele nie dawała mi zbytniego pola do popisu. Ciągłe przedsesyjne zaliczenia z chemii fizycznej nie pozwalały mi na wykorzystanie moich szczerych chęci ani w decu ani w tworzeniu kartek. Ba, nawet nie miałam czasu przemyśleć na spokojnie co jest mi potrzebne aby taką kartkę zrobić.
W tym roku chciałam się poprawić (choć w myśl mojego postępowania - wszystko na ostatnią chwilę) będzie ciężko.
Do tej decyzji przyczyniły się dwa czynniki. Jednym z nich była moja obecność w pobliżu sklepu papierniczego, w którym to obkupiłam się w kilka sztuk brystolu na tak zwaną próbę. Drugim zaś, kompletny brak urodzinowego prezentu dla mojej dobrego kolegi z okazji 18 urodzin!

Zabrałam się więc do kompletowania potrzebnych elementów.
Jak się szybko zorientowałam, moje zapasy z czasów "tworzenia biżuterii" okazały się bardzo przydatne, a dodatkowo gdzieś na dnie szuflady znalazłam piękne koronki, które koniecznie musiałam wykorzystać.


Wracając do prezentu...
Zakupiłam pióro wieczne (będąc w konspiracji z mamą Jubilata), które zostało dopełnione kartką urodzinową własnej roboty, skleconą z wyszperanych koralików, wstążek i koronek.
Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.