środa, 3 lipca 2013

Woreczek - pierwsze szycie

Szycie idzie mi opornie, ciągle się wściekam, odstawiam na jakiś czas i znowu wracam.
Taka już ze mnie choleryczka :)

Po kilku niecenzuralnych słowach jakie padły z moich ust,
 udało mi się uszyć pierwsze mini "dzieło" na nowej maszynie.

Ze skrawków materiału, z którego szyłam poduszki, zrobiłam woreczek.


Na razie nie wiem na co mi on, no ale jak już jest to coś się wymyśli :)


 A tak spędzam dzisiejszy dzień łapiąc trochę słońca :)



Pozdrawiam gorąco,
                    



10 komentarzy:

  1. Nie poddawaj sie! Nieraz klnę jak szewc kiedy coś nie wychodzi:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie poddam się, za dużo ładnych rzeczy u Was na blogach wypatrzyłam :D

      Usuń
  2. Kojarzę ten wzór na materiale :D Chyba wiem gdzie go kupiłaś :P

    Pozdrawiam
    Violetta :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sama nie raz jak szyję, to się wściekam masakrycznie jak mi nie wychodzi :D Ale powoli i oby do przodu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, ćwiczenie czyni mistrza :) tylko gdzie ta cierpliwość...

      Usuń
  4. a mi się zawsze zdawało,że szycie to uspokajające zajecie :-) w każym razie woreczek wyszedł Ci pięknie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie chyba nie ma dziedziny, która by mnie uspokajała, a przydałoby się bo ciężko się ze mną żyje czasami :)

      Usuń
  5. Woreczek wyszedł Ci uroczy:-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i komentarz :)