poniedziałek, 11 marca 2013

Easter is coming... :)



Po kolejnym długim i nudnym poniedziałku, jestem i mam się całkiem dobrze.

Zastanawiam się ile jeszcze nic nie wnoszących  zajęć można dołożyć studentowi jedynie po to by nie miał przypadkiem za dużo wolnego czasu...

No ale...

Mimo, iż za oknem ciągle śnieg, Wielkanoc tuż tuż. 
Jakoś tak utrwaliło mi się w pamięci, że w święta wielkanocne musi być ciepło i szczerze nie pamiętam żeby kiedykolwiek było inaczej - nasz mózg najwidoczniej ma wybiórczą pamięć i zapamiętuje tylko to co chce :)


Co najważniejsze, w tym roku w końcu zasiałam rzeżuchę! :)
Moje przygotowania Wielkanocne zaczną się pewnie dopiero w Wielki Piątek, niestety dopiero wtedy uda mi się wrócić do domu. 
I kto by pomyślał, że ponad dwadzieścia lat temu, właśnie w Wielki Piątek przyszłam na świat 
(co prawda data była inna ale jakże wymowna). 
I to chyba właśnie z  moimi urodzinami kojarzy mi się co roku Wielkanoc...



Jeszcze nie udało mi się przygotować niczego specjalnego z okazji świąt. Jedynie kupiłam mamie dwa jajka w kropki do soli i pieprzu, a przy okazji kurkę, w której można umieścić chociażby notki dla domowników.

Plany na dekoracje są, a to chyba najważniejsze! 

Więc...

...może uda mi się coś wykombinować do tego czasu.



Ps Tak świętowaliśmy z M. naszą czwartą rocznicę, że nie miałam nawet czasu złożyć życzeń z okazji Dnia Kobiet. W takim razie, spóźnione, ale najszczersze :)


A tymczasem życzę miłego wieczoru.
                  Dorota


2 komentarze:

  1. Piątkowa dziewczyna, i najlepszego nie tylko od święta! pozdr magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ale urodziny mam dopiero w kwietniu :)
      To było tylko nawiązanie do Wielkanocy :)

      Usuń

Dziękuję serdecznie za odwiedziny i komentarz :)