Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decoupage. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 września 2012

So, maybe patchwork...?

Witajcie, kilka dni temu wróciłam z wyjazdu nad Morze Czarne, które spodobało mi się głównie ze względu na jego czystość i ciepłotę. Choć nasz Bałtyk też jest piękny to i tak w opinii zmarzlucha cieplejsze morze będzie zawsze stało na piedestale ;)

Tak jak zapowiadałam, dziś dekupażowanie na szkle.

Moja przygoda z rękodziełem miała swój początek dobre 6 lat temu kiedy to bawiłam się w tworzenie biżuterii. Do tej pory mam pełno koralików, które czekają na wykorzystanie jednak nie mam chęci się za nie zabrać gdyż moją uwagę pochłonęła zabawa w decu, która trwa już dobre 2 lata. Zaczęło się od przeglądania pewnego bloga o decu w poszukiwaniu świeczników. Pełna zachwytu wobec talentu Blogerki,  stwierdziłam że sama mogę się sprawdzić w tej dziedzinie. Co prawda do tej pory nie miałam przyjemności ozdobić żadnego świecznika, za to ozdabianie szkatułek i innych dupereli wchłonęło mnie do reszty.
Zaczynałam od małej szkatułki, która wyszła mi bardzo komicznie i gdy dziś na nią patrzę nie mogę uwierzyć jak moja "wiedza" w tej dziedzinie i wprawa poszły do przodu.

Dziś prezentuję słoik kupiony w przypływie chwili podczas spacerowania po galerii handlowej.
Na początku nie wiedziałam jak się za niego zabrać i nie miałam pomysłu jaki motyw będzie odpowiedni, lecz w miarę upływu czasu spędzonego na intensywnym myśleniu postanowiłam stworzyć patchworkowy (tak to się fachowo nazywa ;)) wzór.
Jak wyszło, oceńcie sami.


Mi się podoba, w dodatku różyczki umieszczone na złączeniach wydają mi się niezwykle słodkie :)



Serdeczne pozdrowienia :)


wtorek, 4 września 2012

Mój pierwszy (udany) raz!

O co chodzi? :)
Konkretnie o jedno takie drewniane serduszko, które zaczęłam dobre 3 miesiące temu w przypływie chęci pomiędzy nauką a pisaniem pracy licencjackiej. Jednak jak to zwykle bywa w moim przypadku, wena jak szybko przychodzi, tak szybko się wypala. Jedyne co udało mi się zrobić to przyklejenie motywu.
Poza tym "uwielbiam" wykonywać wszelkie prace w moim "przestronnym" pokoiku na stancji, w którym ledwo się mieszczę (pewnie to też zdecydowało o przedwczesnym zakończeniu wielu zaczętych prac) ;)

I tak, do dnia dzisiejszego, ów serduszko leżało sobie w kartonie z innymi duperelami do dokończenia. 
Gdzieś pomiędzy pracami domowymi a pakowaniem na zbliżające się 10 dni błogiego leżakowania na plaży (choć tak naprawdę nie należę do osób, które lubią wylegiwanie i pochłanianie kolejnych porcji słonecznych promieni - świadczy o tym fakt iż jestem blada jak ściana) naszła mnie wena. I to jakże twórcza!
Stwierdziłam, że już czas na cieniowanie.

Sama nazwa jest bardzo przyjemna, jednak kiedy kilka razy próbowałam coś wycieniować, kończyło się to klapą i taki przedmiot leżał sobie w kartonie aż zechcę go dokończyć albo, co zwykle się działo, przerobić na coś prostszego. Przez bardzo długi czas omijałam cieniowanie przedmiotów szerokim łukiem.
Dziś w przypływie chęci udało się choć i tak uważam, że za bardzo się cieszę bo to jeszcze nie jest taki efekt jaki oglądałam u wielu innych blogerek, które uważam za Mistrzynie ;)
Ale jak tu się nie cieszyć z takich małych rzeczy?
A tutaj zapowiedź posta o moich poczynaniach na szkle...

piątek, 31 sierpnia 2012

Urodzinowo :)

Wrzesień to jeden z tych miesięcy w roku, w którym mnóstwo moich znajomych i ich rodzin obchodzi swoje małe lub większe święta. Najpierw rocznicę ślubu obchodzą moi rodzice, następnie mój Dziadek, jedna z moich najlepszych koleżanek i moja przyjaciółka obchodzą urodziny,a kilka dni później urodziny ma mój chłopak. Skłoniło mnie to do wysilenia moich szarych komórek w celu znalezienia idealnych prezentów.
Oczywiście najlepszym prezentem jest ten wykonany własnoręcznie i także tym razem postaram się to wykorzystać :)

Mojemu chłopakowi postanowiłam sprezentować coś co pozwoli choć troszkę zmienić jego stosunek do życia - ramkę na zdjęcie, w której umieściłam wydrukowaną "myśl przewodnią" (mam nadzieję, że patrząc na nią codziennie, przestanie być mniej realisto-pesymistą) ;) Dodatkowo dołożę plakat jego ulubionego wykonawcy i jestem w 100% pewna, że będzie zadowolony.

Prezent dla mojego M. :)
A tutaj druga ramka z napisem dla mnie ;)


Prezentem, na który dostałam "zlecenie" jest szkatułka dla mamy mojego kolegi. Do uzyskania efektu bardziej "luksusowego" użyłam masy szpachlowej. Była to moja pierwsza próba z tego typu preparatem ale myślę, że nie wyszło wcale źle.

I jak się Wam podoba? :)

Prezent dla przyjaciółki jest jeszcze w trakcie realizacji :)

Z pozdrowieniami,
D.








czwartek, 23 sierpnia 2012

Lawendowe love ;)

Długo zastanawiałam się jak wykorzystać motyw lawendy w moich pracach i w końcu udało się :) Motywacją stała się kuchnia mojej mamy, która domagała się pudełka na różnego rodzaju rzeczy, które niemiłosiernie plątały się na blacie i parapecie. Lawenda była strzałem w dziesiątkę bowiem ściany w kuchni są intensywnie fioletowego koloru.
Dodatkowo wykonałam zakładkę do książki także idąc w ten sam motyw.
Efekty przedstawiam poniżej :)

Tak prezentuje się na komodzie w moim pokoju...
...a serduszkom do idealności jeszcze wiele brakuje ;)

Ze względu na to iż mam wakacje postanowiłam wyremontować mój pokój, który od dawna prosił się o zmiłowanie. Początkowo ściany miałam pomalować na modny kolor tego lata - miętę z dodatkiem bieli jednak mój chłopak stwierdził, że efektem będzie "kraina lodu" a ja nadaję się na królową - choć wydaje mi się, że nie bije ode mnie aż takim chłodem ;) 
Po dłuższych przemyśleniach zdecydowałam się na jasny fiolet, który będzie połączony z bielą. Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie powalający ze względu na zamówioną szafę własnego projektu, która ma być białego koloru z mlecznymi drzwiami aż po sam sufit :)



Na sam koniec myśl przewodnia, a to dlatego że czasami brak mi motywacji do pracy i wymiękam :)



Serdeczne pozdrowienia :)

piątek, 13 lipca 2012

Przepiękna dziewczynka...

Przedstawiona poniżej szkatułka, tak jak każda zrobiona przeze mnie rzecz, ma swoją krótką historię. Tak naprawdę jest "większą" siostrą drugiej szkatułki, która różni się nie tylko wielkością ale i kolorem. 
Pierwszą szkatułkę postanowiłam pomalować na niebiesko z lekkimi przetarciami w postaci białej farby natomiast jej większy odpowiednik powstał na zamówienie w kolorze fioletowym. Do zamówienia nie doszło z wielu względów niezależnych ode mnie jednak po pewnym czasie znalazł się kolejny chętny na moje "wypociny." Nie trudno się domyślić, że będzie występowała w roli podarunku. 




Rozmawiając na temat rękodzieła z wieloma osobami odnoszę wrażenie, że niektórzy ludzie jeszcze nie do końca przekonują się do rzeczy zrobionych własnoręcznie. Wcześniej bawiłam się w tworzenie biżuterii zaś grono, któremu oferowałam moje kolczyki czy bransoletki, raczej wolało kupować w wielu znanych markowych sklepach. Może tak jest, że w dzisiejszych czasach liczy się "metka." Osobiście uważam, że każda zrobiona własnoręcznie rzecz jest o wiele bardziej wartościowa. Z tego też powodu na każde kolejne urodziny, czy to mamy, czy koleżanki, tworzę coś własnoręcznie. 
Ostatnio wraz z moimi przyjaciółkami robimy sobie na urodziny niewielkie prezenty, ale za to godne zapamiętania. Jedna z moich przyjaciółek jest zafascynowana Paryżem więc dostała ode mnie zakładkę do książki (także uwielbia czytać) z motywem wieży Eiffla. Ogromna była jej radość choć prezent był niewielki :)
Wracając do spekulacji na temat rękodzieła, nadal wierzę w to, że istnieją jeszcze ludzie którzy uwielbiają tego typu ozdoby do domu. Świadczy o tym fakt, iż przeglądając bardziej znane blogi o decoupage trafiam na wiele pozytywnych opinii. 
Za pewne wiele brakuje mi do prac największych Dekupażystek ale nie tracę nadziei i staram się tworzyć więcej rzeczy stopniowo dodając trudniejsze elementy do wykonania, jednak jak wiadomo na początku nie jest tak kolorowo. 
W myśl słów: "praktyka czyni mistrza" zmierzam właśnie w tym kierunku, bardzo małymi krokami... :)


Serdeczne pozdrowienia,

D.

wtorek, 10 lipca 2012

Prezent dla mamy

Ze względu na to, że ostatnio moja mama obchodziła urodziny a w dodatku u mnie w domu celebruje się picie kawy, postanowiłam podarować mamie własnoręcznie zrobione podkładki pod filiżanki.
Motyw i kolory zostały celowo dobrane pod kolor kuchni i salonu tak aby były dopełnieniem całości :)


A co Wy myślicie o tym małym prezencie?




Pozdrawiam serdecznie :)

piątek, 29 czerwca 2012

Makowy motyw...

Na początek chciałam zaprezentować szkatułkę, która najbardziej przypadła mi do gustu - a dokładniej motyw, który uważam za jeden z piękniejszych :) Nie jest może ponadprzeciętna ale mi się podoba.
Powstała ot tak, w przypływie chęci, a została prezentem dla jednej z koleżanek mojej znajomej ze studiów :)

A oto ona:



Pozdrawiam,
D.